poniedziałek, 7 marca 2016

Przeczytaj notkę pod rozdziałem! :)

Rozdział XI.
 "Don't think about it now"

Zanoszę do jadalni pierwsze danie. Zupa pomidorowa z ryżem, ozdobiona bazylią. Wszyscy życzą sobie "smacznego" i wcinają.
-Mmm, ale pyszne! Przyznać się, kto to robił?-Prycha moja mama i wcina ze smakiem.
~Oczywiście, że ja! -Uśmiecham się dumnie i zjadam całą porcję. Każdemu smakuje i ogromnie mnie to cieszy! Justin wnosi drugie danie, które przygotowaliśmy razem. 
CH: Dzieci, gdzie wyście się nauczyli tak świetnie gotować? Emy, to rozumiem, ale ty Justin?-Kręci głową zszokowany i przez chwilę chce mi się śmiać.
-Gdy ma się taką kuchareczkę u boku, wszystko wyjdzie znakomicie.-Posyła mi zadziorny uśmieszek i puszka oczko. Ja tylko kiwam głową roześmiana i nalewam soku do szklanek.
~Okey, teraz czas na super deser!- Razem z Justinem wstajemy od stołu i idziemy do kuchni po ostatnie danie. Gdy tylko stawiamy je na stół, miny Chrisa i mojej mamy są bezcenne! 
-Wyglądacie jakbyście zobaczyli ducha! Jedźcie i nie zadawajcie pytam.-Śmiejemy się i zaczynamy jeść. Jest naprawdę świetne i muszę przyznać, że Justin dobrze gotuje! Oczywiście pomogłam mu trochę, ale to mniej istotne.

***
Po kolacji zmywam naczynia z moją mamą i rozmawiamy.
-To jak, podobają ci sie wakacje?- Porusza zabawnie brwiami.
~No pewnie! Jeszcze pytasz?-Och, mam nadzieję że w końcu odpocznę... ~Lepszych nie mogłam sobie wyobrazić! Cóż, początek nie był zbyt ciekawy, ale będzie super! Wyluzujemy się na maksa, mamo!
-Się wie, córeczko.- Śmiejemy się, wycieramy dłonie i wchodzimy do salonu. Siadam na fotelu i wyjmuję telefon. Kurcze! Długo nie pisałam z Dove! Odblokowuję ekran i piszę sms do przyjaciółki.

" Hey, mała! Jak wakacje? Długo się nie odzywałaś, martwię się. Odpisz szybciutko. Papa :* "

Mam nadzieję, że wszystko u niej dobrze, to nie w jej stylu. Zawsze pisała prawie codziennie. Nagle przychodzi sms, aż się wzdrygam. Sprawdzam szybko kto napisał, ale na szczęście to moja przyjaciółka.

" Hey, kochanie! Wszystko dobrze, przepraszam że się nie odzywałam, ale miałam dużo spraw do załatwienia, takie tam błahostki. A ty, jak się bawisz? 

Od razu ulga rozpływa się po moim ciele. Ale czyżby Dove miała przede mną jakieś sekrety? Zawsze mówiła mi wszystko, ale jeśli sama nie chce powiedzieć, nie będę jej zmuszać.

" Jak na razie, wszystko OK. Wczoraj wróciłam ze szpitala, ale nie martw się, to tylko udar. Idę na plażę, będę później. Kocham i całuję! "

Teraz się zastanawiam, czy dobrze zrobiłam, mówiąc Dove o szpitalu. Wiem, że nie potrzebnie będzie się zamartwiać. Kurcze!

" O Jezu, Emy! Mam nadzieję, że nic ci już nie jest! Jasne, leć. Kocham i ślę całuski! "

~Idę na plażę, ma ktoś ochotę iść ze mną?- Zmierzam wzrokiem wszystkich.
J: Em, nie możesz być na słońcu, zapomniałaś?- Unosi jedną brew i już wiem, że mam z głowy plażę!
~Kurde, zapomniałam! Ale pech...-Robię naburmuszoną minę. Miałam taką ochotę pójść, wygrzać się na słońcu!
-Niestety, plaża musi poczekać.-Puszcza oczko i ciśnienie już mi się podnosi!
-Za kilka dni będziesz mogła, skarbie. Jeszcze musisz dojść do siebie.-Och, cała mama!
Wstaję, wchodzę do pokoju i kładę się na łóżku. Mam dość, kilka dni mam siedzieć w chatce, a na dworze jest tak gorąco?! Słyszę pukanie do drzwi i od razu mówię "Proszę". Do pokoju wchodzi Justin. Siadam na łóżku, a on zaraz obok mnie.
J: Chcesz jechać na wycieczkę?- Podnoszę brew, marszczę nos i jestem ciekawa co wymyślił ten geniusz! -Masz 10 minut. Czekam w salonie. -Opuszcza pokój, a ja nieco zdezorientowana biorę ubrania z szafki, wchodzę do łazienki, poprawiam makijaż, czeszę włosy i przebieram się.
Wychodzę z pokoju i razem z Justinem idziemy na parking. Och, będziemy jechać motorem?! Nic nie mówię, tylko z pomocą Justina, wsiadam na motor. Ruszamy z piskiem opon, tulę się do szatyna i po około piętnastu minutach, jesteśmy na miejscu. Zsiadamy i gdy tylko rozglądam się dookoła, dech zapiera mi w piersiach!
-I jak, podoba się?- Uśmiecha się czule, a ja nie umiem wydukać z siebie ani jednej literki!
~Tu jest pięknie!- Staję na krawędzi i podziwiam widoki. Justin staje zaraz za mną, kładzie głowę na moim ramieniu i jest zdumiona tym wszystkim! Obracam się w jego stronę.  ~Powiedzieć ci coś?- Kiwa głową na znak "tak". ~Ale najpierw musisz mnie złapać!- Krzyczę i zaczynam uciekać
-Och, serio Em?- Prycha i widzę, że zaczyna biec w moją stronę. Uciekam ile sił w nogach, ale to na nic. Już czuję jego dłonie na moich biodrach, nogi mi się plączą i upadam na trawę, a Justin razem ze mną. Podpiera się dłońmi nad moją głową i styka swoim ciałem o moje. Spoglądamy sobie w oczy.
Jego są mocno czekoladowe i błyszczą się w ciemności. No w sumie, jest prawie noc! Nasze twarzy dzielą zaledwie cztery centymetry. 

***Oczami Justina***
Nie wiem co się ze mną dzieje. Do dzisiaj, traktowałem Emy jak przyjaciółkę, siostrę. A teraz? Nie mogę się od niej odkleić, spuścić z niej wzroku. Umysł nie myśli, ale ciało robi. Nachylam się bliżej i nasze usta stykają się czubkami. Emy świdruje wzrokiem raz moje oczy, raz usta. Zamykam oczy i nasze usta łączą się jak puzzle. Są idealnie dopasowane. Muskam kilka razy jej wargi swoimi. Ona jednak nie wykonuje żadnego ruchu. Wiem, że toczy walkę ze swoimi myślami. Ja w tym momencie całkowicie wyłączam mózg i racjonalne myślenie. Odklejam się leciutko i szepczę jej prosto w usta... -Nie myśl teraz o tym.-Dziewczyna zamyka oczy, chwyta dłonią moją szyję, niepewnie się przybliża i wpija we mnie. Delikatnie przesuwam językiem po jej dolnej wardze i niemal od razu wpuszcza mnie do środka. Pieszczę delikatnie, zmysłowo jej język i podniebienie. Czuję, że jest jej równie dobrze, co mnie. Kilka minut później rozłączamy nasze usta, wstajemy i podziwiamy w ciszy piękne widoki. Około dwudziestej pierwszej zbieramy się. Parkuję na małym parkingu, idziemy przez plażę, przechodzimy przez dużą kładkę i jesteśmy w domku. Wymieniamy się uśmiechami i idziemy do swoich pokoi.

***Oczami Emy***
Rozbieram się, biorę do rąk czystą piżamę i bieliznę i idę pod prysznic. Nakierowuję na siebie ciepłe strumienie wody i opieram czoło o kafelkową ścianę. Boże! Co to było? Już nie wiem co mam myśleć, naprawdę. Kim on do cholery jest dla mnie? Zachowujemy się jak para, a jesteśmy...przyjaciółmi, rodzeństwem? Ale to wszystko pokręcone! Myję włosy szamponem rumiankowym, a ciało żelem owocowym i spłukuję pianę. Wychodzę na miękki dywan i wycieram puchatym ręcznikiem, całe ciało. Ubieram bieliznę, piżamę i kładę się spać.

Dziś wstaję bardzo wypoczęta i w świetnym humorze. Przebieram się, robię delikatny makijaż, rozczesuję włosy i wychodzę z pokoju. Wchodzę do kuchni, w której wszyscy przebywają i uśmiecham się do każdego. Wszystkich całuję w policzek i siadam na drewnianym krzesełku. Niespodziewanie Justin stawia przede mną talerz z naleśnikami. Mmm, z bitą śmietaną i nutellą! 
-Smacznego.-Puszcza oczko i dokańcza swoją porcję. Robię pierwszy kęs i aż zamykam oczy.
~Rany! To jest świetne! Sam robiłeś?- Pytam i widzę wielkiego "banana" na jego twarzy.
-Tak, fajnie że ci smakuje.-Porusza zabawnie brwiami i nic już więcej nie mówimy. Moja mama pije kawę i czyta gazetę, natomiast Chris szpera coś w telefonie. Kończę jeść, dziękuję Justinowi i wkładam talerz do umywalki. Kładę się na leżaku, zakładam na nos okulary słoneczne i słyszę dźwięk przychodzącego sms'a. Od razu wyciągam smartfona z kiszeni spodenek i odblokowuję ekran.

"Cześć, Emy. Tu Sophie. Nie byłam zbyt przekonana do tego, by do ciebie pisać, ale ryzykuję. Mam nadzieję, że nie zawracam ci głowy. Kiedy wracasz do domu, jeśli mogę wiedzieć?"

Och, to Sophie! A miałam wątpliwości, że kiedykolwiek napisze. Bardzo się cieszę i mam nadzieję, że gdy wyjadę, będziemy miały kontakt. To naprawdę świetna dziewczyna.

"Hey Sophie! Nawet nie masz pojęcia, jak się cieszę, że napisałaś! Oczywiście, że mi nie zawracasz głowy, nawet nie wygaduj takich głupot! Jestem tutaj dopiero tydzień, a mam być z miesiąc. Mam nadzieję, że się niedługo spotkamy? :) "

Sophie: Bardzo bym chciała, ale nie mogę wychodzić ze szpitala. A posiedzę tutaj dość długo. Może ty mnie odwiedzisz? Za szpitalem jest mały ogródek dla pacjentów, jedyne miejsce gdzie mogę powdychać świeże powietrze... Muszę iść, mam badania. Jeśli chcesz, przyjdź do tego ogrodu dziś o piętnastej. Do zobaczenia. 


***40 minut później***
Wychodzę z domu, pod pretekstem pójścia na spacer i wsiadam do taksówki. Droga mija z 20 minut. Płacę taksówkarzowi i staję pod szpitalem. To niesamowite, jak bardzo to miejsce jest INNE. Niedaleko piękna wyspa, plaża, a ten szpital? Wygląda jakby nie był remontowany od dobrych 15 lat. Wzruszam ramionami i wchodzę. Pytam przechodzącą pielęgniarkę o drogę na ogród i idę dalej.
~Cześć, Sophie!- Krzyczę radośnie i przytulam ją do siebie.
-Witaj, Emy. Miło cię widzieć.-Odpowiada swoim -jak zwykle- smutnym głosikiem, ale wiem że jest ze mną szczera. Siadamy na huśtawce i bujamy się, wprowadzając huśtawkę w rytm wiatru. Rozmawiamy o wszystkim, co przyjdzie nam do głowy i śmiejemy się wesoło. Jak dobrze móc porozmawiać z dziewczyną w moim wieku. 
Spędzamy razem miłe południe i wracam taksówką do domku, po drodze wstępując do kawiarenki po 4 shake'i. 
-Już jestem! Przyniosłam coś na ochłodę.-Krzyczę wesoło i rozdaję każdemu zimny napój.
J: Mmm, czekoladowy. Skąd wiedziałaś?- Justin bierze łyka napoju i przymyka oczy. Chyba mu smakuje!
~Zgadywałam. Smakuje?- Siadam na sofie i przełączam kanały w TV.
-Są pyszne!- Wszyscy odpowiadają chorem, na co wybuchamy śmiechem. Coś czuję, że ten będzie leniwy-co mi odpowiada.




                                            ************************
Cześć kochani! Na wstępie, chciałam was bardzo mocno przeprosić, za tak długą przerwę. 
Przez te 2 (?) miesiące nie miałam kompletnie weny i nie chciałam dodawać czegoś, co będzie kompletną kichą! Mam nadzieję, że rozdział nie jest taki zły. ;D
Kolejny postaram się dodać o wiele, wiele wcześniej od tego. 
PRZYPOMINAM, ŻE W ZAKŁADKACH ZNAJDZIECIE WSZYSTKO, CO POTRZEBUJECIE. 
-Bohaterowie
-Kontakt
-Zwiastun
-Rozdziały
Do następego! Buziaaaam! ;*
           "Sabinkaa"


2 komentarze: